Roman Krajewski
Ser
Duże zamówienie
Roman Krajewski
Ślimak
Roman Krajewski
Zrozpaczony muchomorek
Roman Krajewski
Rybka, która pragnęła latać
Roman Krajewski
Mrówka
Skąd ty jesteś, z dala, z bliska ?
- Przyszłam tu z tego mrowiska
Chciałam sprawdzić - myśląc sobie
Czy ktoś większy jest na globie
Czy ty jesteś psem, czy koniem ?
- Nie, ja jestem wielkim słoniem
Chciałabym być z tobą wiecznie
Razem w dwójkę jest bezpiecznie
Gdy cię skrzywdzą inne słonie
To ja zawsze cię obronię
Dobrze mrówko - wierzę tobie
Mam ja problem w swojej głowie
Powiem ci tak jak tu stoję
- Ja się bardzo myszy boję
Problem trudny, łatwy wcale
Mrówka rzecze - trudny, ale
Myśl mi przyszła słoni złota
- Ja udawać będę kota
I ruszyli w świat szeroki
Słoń wolniutko stawia kroki
Mrówka z przodu biegnie, goni
I od myszek słonia chroni
Roman Krajewski
Lekarz dla zwierząt
Świnka mała, blada, chora
Przyszła dzisiaj do doktora
Już w kolejce kotek czeka
Bo za dużo wypił mleka
Pomiałkuje mimo woli
Bo go bardzo brzuszek boli
Jest tu także duża sowa
Bo ją strasznie boli głowa
Żółw narzeka, że go łupie
Coś tam w środku, gdzieś w skorupie
Z szyją zawinięta szalem
Jest żyrafa z wielkim żalem
Bardzo ma skwaszoną minę
Biedna - chyba ma anginę
W korytarzu wzdycha krowa
- Wczoraj byłam jeszcze zdrowa
Nawet wielki niedźwiedź stary
Z receptą po okulary
Przyszedł wreszcie, bo się wstydzi
Że znajomych słabo widzi
Proszę bardzo - lekarz prosi
Pierwszy pacjent się podnosi
I następny z krzesła wstaje
Doktor bada, leki daje
Wiadro maści dla żyrafy
Sowie dał tabletki z szafy
Krówce spełnił też życzenie
Kotek wziął na przeczyszczenie
Miś z receptą - to nie czary
Dostał nowe okulary
Nie minęła już godzinka
Wszyscy zdrowi - zdrowa świnka
Kim jest doktor - kto pamięta
Ten, co kocha tak zwierzęta
On je leczy - jest lekarzem
Dla nich jest weterynarzem
Roman Krajewski
Zając i żółw
Gdy mu wyznał jego brat
- Żółw chce dziś okrążyć świat
Już od rana się szykuje
Torbę, plecak już pakuje
- Nie rozśmieszaj mnie - tak prosi
- Przecież dla mnie to zadanie
Na zwycięskim podium stanie
Gdy ja stanę w sławy blasku
Żółw nie wyjdzie z tego lasku!
No i dumny w jednym migu
Był gotowy do wyścigu
Żółw też wcale nie dla żartu
Stanął też na linii startu
I ruszyli w dwójkę sami
Żółw wolniutko - zając zniknął za drzewami
Nim minęło kilka chwil
Przebył prawie siedem mil
Biegł przez lasy, pola, łąki
Mijał miasta, wiejskie domki
Krajów przebył migiem parę
I bez picia przez Saharę
Po pustynnym żółtym piasku
Gnał jak strzała aż do brzasku
Jeszcze potok, jeszcze góry
Tak wysoko, tam gdzie chmury
Już niedługo tam gdzie słońce
Świat przemierzył w trzy miesiące
Nagle staje i nie wierzy
Żółw na kocu sobie leży
Smakołyki są na stole
Żółw popija Coca-Colę
Zając wściekły, zlany potem
A żółw - ja leciałem samolotem
Ja mam znajomego kota
Kot kuzyna ma pilota
I za bardzo mało kasy
Miałem bilet pierwszej klasy
Jak mówiłem, tak zrobiłem
W jeden dzień świat okrążyłem
I nie było słów niejasnych
Że na nogach pójdę własnych
Roman Krajewski
Prezent
Rozmawiały zwierzęta w zoo
Będzie miała żyrafa urodziny
Zróbmy jej jakiś prezent
Jest taka smutna, nie ma tu żadnej rodziny
Po krótkim namyśle
Decyzja - szalik jej zrobimy
Ma długą szyję, przeziębia się łatwo
Zróbmy ten szalik, przecież ją lubimy
I ruszyła praca
Dzień za dniem mijały jak chwilka
Powstał piękny szalik
I ma metrów kilka
Dzień urodzin
Żyrafa wzruszona, jest piękna pogoda
Są życzenia, zabawa, tańce
Uśmiechy, jest prawdziwa zgoda
Żyrafa szalik podziwia, dziękuję
Od razu chce go założyć
Nie poradzę sama, jestem za wysoka
Muszę się położyć
Wtedy szyja będzie nisko
Chyba rozumiecie
Szyja będzie nisko, będziecie zakładać
Ten szal - tak mi pomożecie
I do tej pory zamiast zabaw, odpoczynku
I w chłodnym cieniu siadać
To przez ten prezent, codziennie
Mają obowiązek ten szalik zakładać
Roman Krajewski
Chory wieloryb
Dzwońcie prędko do lekarza
Tego, co zwierzęta leczy
Do weterynarza
Kaszle, kicha
Jest spocony
I tak bardzo
Zasmucony
Przybył doktor, zajrzał w gardło
I na wielorybie siada
Głaszcze, stuka
I słuchawką plecy bada
Potem sto tabletek aspiryny
W buzie dużą mu wsypuje
I całego szczotką wielką
Dobrą maścią go smaruje
Potem mówi
Bez osłony
Masz anginę
Jesteś bracie przeziębiony
Bo ty teraz
W takim chłodzie
Za długo pływałeś
W takiej bardzo zimnej wodzie
Wiem, że wieloryby
Bardzo zimną wodę lubią
I swą odpornością
Bardzo się chlubią
Ale ty jesteś wrażliwy
Należysz do grupy mniejszej
Dlatego ci radzę
Pływaj w wodzie trochę cieplejszej
Roman Krajewski







