Parasol, który nie lubił deszczu


Mój właściciel jest bardzo dobry

I jest bardzo szczery

Zabiera mnie często

Na długie wspaniałe spacery


Ja zwykły parasol

A on jest osobą

Tak często myślę -

- Zawsze chciałbym być z tobą


Spacery są piękne gdy jest ciepło

Gdy słoneczko świeci

Gdy słychać śpiewy ptaków

I wesołych roześmianych dzieci


Ale ja zawsze

Wzrok do góry

Czy na błękitnym niebie

Nie zobaczę chmury


Bo to już zbadane

I nie trzeba badać

Bo wiadomo, że z chmury

Może nieraz zacząć padać


Tego nie rozumiem

Na to nie jestem głuchy

Będę cały mokry

A właściciel mój suchy


Cały czas się martwię

Nie raz to przeżyłem

Najpierw bardzo zmokłem

Potem się suszyłem


Nie lubię być mokry

I nie chcę się gnębić

Nie chcę być chory

Nie chcę się przeziębić


Tak bardzo bym pragnął

By tak to się stało

By na świecie już zawsze

Nigdzie nie padało


Tylko nieraz myślę

Może jestem w błędzie

Że gdy nie będzie padać

To już mnie nie będzie


Chyba mój pomysł o deszczu

Jest trochę haniebny

Bo gdy deszczu nie będzie

To ja nie będę potrzebny


Wyrzuci mnie mój pan do kosza

Choć jest bardzo szczery

Skończy się nasza przyjaźń

Skończą się wspólne spacery


Lepiej niech deszcz pada

Nie będę się gnębił

Będę osłaniał przyjaciela

By nie zmókł, zachorował

By się nie przeziębił


Roman Krajewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz